Rafał A. Witkowski
Równamy w górę!
z cyklu Fortitudyzm
Socjalizm, liberalizm oraz – z zachowaniem proporcji – faszyzm i komunizm to ideologie zawistne, równające w dół. Społeczeństwo, które absolutyzowane jest przez socjalizm i komunizm, nienawidzi wybijających się jednostek i im bardziej zrównane są jednostki w szeregu i im bardziej sprowadza się je do roli reprezentantów motłochu, tym bardziej wyróżniające się indywidua są nienawidzone i ściągane w dół. Fortitudyzm równa w górę, widzi w każdym potencjał, a kiedy się ktoś potyka nie kopie go, jak tamte ideologie, ale go podnosi. Socjalizm, liberalizm, komunizm i faszyzm zostawiają jednoskę samotną w swej walce. Fortitudyzm daje jej narzędzia do toczenia głazu na szczyt. Syzyf był sam, a jego walka beznadziejna, fortitudyzm natomiast daje siłę do przejścia drogi w górę.
Heraklit mówił, że paradoksalnie droga w dół jest ta sama, co w górę. Znamy to z autopsji. Liberalizm bowiem każe przejść drogę ze szczytu w dół, każe spotkać tych samych ludzi i zjawiska, po to by pociągnąć je w dół za sobą. Fortitudyzm czyni odwrotnie.
W każdym drzemie potencjał, potentia to możność. Fortitudyzm aktualizuje, urzeczywistnia potencjał, nadaje ruch sile. Dowiedziałem się o tym wszystkim z historii sztuki i filozofii, wszak każdy wielki artysta i filozof toczyli walkę ze swoimi demonami, skostniałością społeczną, a niekiedy z całymi potężnymi systemami, pozostając (pozornie paradoksalnie) w harmonii z Zeitegeist. Duch czasu bowiem to siła większa od społeczeństwa i władzy.
Liberalizm to – paradoksalnie względem swojej totalitarnej morfologii – swawola. Tymczasem fortitudyzm to siła w walce ze zbędną nadwyżką popędów – już Kant pisał, że wolność jest tam, gdzie przezwyciężone są skłonności (które można utożsamić także z różnymi uwarunkowaniami). Natomiast od św. Augustyna, Freuda, Adlera i Witwickiego dowiadujemy się, jak człowiekowi wrodzony jest popęd władzy. To także jest do przezwyciężenia, bo nie chodzi o rządzenie, ale o twórcze przejście przez życie (i to w górę!).
Gdzież bowiem to męstwo współczesnych włodarzy? Aleksander Wielki, Cezar, Chrobry, Sobieski, Napoleon – to były postacie, które nie chowały się w gabinetach podczas bitew. Ci, którzy rozpętują wojny dzisiaj, niech odważą się walczyć osobiście!
Warszawa, 2026
copyright by Rafał Witkowski
wszelkie prawa zastrzeżone