Maisons-Laffitte.pl

 

 

 

Rafał A. Witkowski
Męstwo bycia*
Z cyklu Fortitudyzm

* skoro mówiliśmy już o Paulu Tillichu

Liberalizm zawodzi czy raczej tkwił w nim od samego początku potencjał totalitarny, odbijający się we wszystkich dziedzinach życia? Chciałbym sparafrazować dawnych rewizjonistów z czasów PRL i powiedzieć, że liberalizm – tak, wypaczenia – nie, jednak nie lubię fundującej liberalizm frazy Rousseau: „trzeba ludzi zmusić do wolności”, frazy która zaowocowała górą ściętych głów podczas Rewolucji Francuskiej. Nie mogę zatem użyć owej parafrazy, bo o wolność swoją to ja umiem się troszczyć sam.

Poza tym liberalizm to parada przebierańców i farbowanych ciemniaków z ich dyktatury. Wiadomo, że dał im pole do uwłaszczenia się na przemianach po 1989, a ci którzy widzieli szansę udziału w tym wielkim interesiku, nazywali aparatczyków PRL-owskich ludźmi honoru. Dyktatura ciemniaków – z nakazu marksistowska – schizofrenicznie rozszczepiła swoją jaźń i optowała za kapitalizmem. Skaziła ona wolny rynek i nie dziwne, że – niegdyś wolnorynkowa i antykomunistyczna – prawica stała się socjalistyczna. Dzisiaj postkomuniści przebierają się w listki figowe. Zaraz może uwierzymy, że wracają do Adamowej natury, choć fanatycznie wyznają ateizm?

Komunistycznej policji politycznej, jej kontynuatorom i popłuczynom wydawało się, że znali prawdę o ludziach i o świecie. Żeby coś wiedzieć, trzeba jednak być stabilnym mentalnie, a tego im brakowało (patrz owo rozszczepienie na przeciwstawne: marksizm i kapitalizm). Nie wiedzieli nic – mieli jedynie najczęściej spreparowane materiały kompromitujące wrogów politycznych i światopoglądowych. Mimo prób dezintegracji, społeczeństwo zachowało wspólnotowość, mówiąc kolokwialnie: olewało ubeków. To było męstwo bycia jednostek i społeczności.

Trzymając się kolokwializmów: olewanie na ciepło pewnych funkcjonariuszy obecnego systemu to także męstwo bycia.


Czy zrozumiano?

Warszawa 2026

copyright by Rafał Witkowski

wszelkie prawa zastrzeżone

 

 

powrót na stronę główną